Blogi SLR » O językach
Data: 16 lipca 2015
Autor:
Tagi: ,

Czy język może umrzeć?

W tytule użyto sformułowania „umrzeć” w odniesieniu do języka, traktując język na równi z żywymi istotami. Oczywiście, można by pomyśleć, że to pewna metafora: kiedy mówimy o śmierci języka, mamy na myśli de facto śmierć jego ostatniego natywnego użytkownika. Jednak nie jest tak do końca. Języki rodzą się w społecznościach i bez nich przetrwać nie mogą, ale rozwijają się i zmieniają tak, jak każda żywa istota. Poza tym, język może umrzeć nie dlatego, że przestaje istnieć społeczność, w której się wykształcił, ale dlatego, że z jakiegoś powodu przestano nim mówić (w ten sposób martwym językiem stała się łacina czy kornwalijski, a setka innych stoi dzisiaj na krawędzi wyginięcia). Niektórzy językoznawcy używają również takich terminów, jak morderstwo na językusamobójstwo języka, zwracając uwagę na fakt, iż przyczyną śmierci języka nie były procesy naturalne. Ukuto także termin język-zabójca (ang. killer language) dla tych języków, które swoją ekspansywnością powodują, że użytkownicy „słabszych” języków przestają nimi mówić i przechodzą na używanie języka dominującego. Takim przykładem języka-zabójcy jest w wielu krajach bez wątpienia angielski, ale nie tylko – w Brazylii będzie to brazylijski portugalski, w Oceanii tok pisin, a we Francji, wobec języka prowansalskiego czy bretońskiego – francuski.

W których częściach świata języki są najbardziej zagrożone?

            Językoznawcy zajmujący się zagrożonymi językami stworzyli mapę z tzw. hot spotami, które pokazują obszary, na których języki są zagrożone – od stanu na krawędzi wyginięcia (liczba użytkowników nie przekracza kilkunastu), aż do poziomu niskiego, w którym liczba użytkowników sięga setki.

Michael Krauss, badacz języków Ameryki Północnej i Alaski, postawił hipotezę, że liczba użytkowników danego języka powinna przekraczać 100 tysięcy, by móc uznać dany język za niezagrożony. Takich języków, wg danych Ethnologue’a, jest zaledwie 40%, natomiast około 600 języków jest na granicy wyginięcia. Sam Krauss podaje, że, ze 187 języków indiańskich używanych w Północnej Ameryce (USA i Kanada), 149 nie uczy się już dzieci (zaledwie 4 z 60 kanadyjskich języków indiańskich jest uczonych w szkołach) , a jedynym wśród nich językiem przekraczającym „granicę zagrożenia” jest język nawaho. Brak ciągłości w przekazywaniu języka, gdy dzieci nabywają go nieświadomie i z łatwością, to główna przyczyna zagrożenia każdego języka. W Australii sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna, z 250 języków aborygeńskich tylko 18 jest używanych powszechnie, przy czym każdy z nich ma po niespełna 500 użytkowników.

Oczywiście, często granica 100 tysięcy użytkowników jest pewnym przybliżeniem i nie może być podstawą do stwierdzenia, czy jakiś język jest zagrożony czy nie. Języki z małą liczbą użytkowników, np. 500 mogą być zagrożone, ale jeśli liczba ta nie maleje drastycznie, a w grupie rodzą się dzieci, które uczone są danego języka – jest duża szansa, że nie stanie się on zagrożony. Język franko-prowansalski, na przykład, ma około 70 tysięcy użytkowników, ale jego pozycja nie wydaje się zagrożona ze względu na inicjatywy podejmowane przez społeczności poszczególnych krajów: we Francji tłumaczy się literaturę, wprowadzono dobrowolną edukację szkolną; we Włoszech został uznany oficjalnie za język mniejszości.